• are-u-ok

Refleksyjnie #71




"W wielu związkach najpierw różnice dają obu stronom satysfakcję i spełnienie a potem stopniowo tworzą niekorzystny bilans i para - zamiast sycić się dobrą regulacją emocji - na pierwszy plan wysuwa frustracje. Na dodatek zwykle to takie frustracje, które są już znane z przeszłości i od których obecny związek miał nas skutecznie uwolnić.

Np. mąż jest najstarszym z rodzeństwa, potrafi zaopiekować się i zadbać o poczucie bezpieczeństwa. I w najlepszej wierze oferuje to swojej wybrance. Z czasem ta pozycja staje się frustująca, bo nieświadoma potrzeba wzajemności nie jest spełniona, tęsknota by samemu poczuć się zaopiekowanym dalej boli, a odpowiedzialność za innych staje się męczącym przymusem. I powtarza się sytuacja z dzieciństwa, gdy brakowało beztroskiej swobody i poczucia, że inni nade mną czuwają. Ta frustracja może być tak silna, że jedyną możliwością uwolnienia od niej jawi się rozwód. Rozwód jest nową możliwością, niedostępną w dzieciństwie, ale bez zrozumienia przyczyn stanie się rozwiązaniem ucieczkowym.

Można powiedzieć, że kryzysy w związku ujawniają jak silnie jesteśmy przywiązani do znanych nam traum."

Rafał Bornus