• are-u-ok

Refleksyjnie #39

"Na podstawie dostępnych materiałów łatwo odtworzyć sobie tę atmosferę, w której wyrastał Adolf Hitler. Strukturę jego rodziny można scharakteryzować jako prototyp ustroju totalitarnego. Jej wyłącznym, bezspornym i często brutalnym władcą jest ojciec. Żona i dzieci pozostają całkowicie podporządkowane jego woli, nastrojom i kaprysom, muszą bez zastrzeżeń pokornie znosić upokorzenia i niesprawiedliwość. Najważniejszą dewizą życiową jest posłuszeństwo. Matka ma wprawdzie wydzielony swój własny zakres działalności: gospodarstwo domowe, w którym w czasie nieobecności ojca sama jest władczynią, to znaczy może się częściowo odegrać na jeszcze słabszych za przecierpiane poniżenia. W państwie totalitarnym podobną funkcję pełnią służby bezpieczeństwa. Sami będąc niewolnikami, są nadzorcami niewolników, spełniają życzenia dyktatora, reprezentują go podczas jego nieobecności, w jego imieniu szerzą postrach, wymierzają kary, przypisują sobie rolę władców nad wyjętymi spod prawa. Wyjęte spod prawa są dzieci. Jeżeli po nich przychodzą następne, stanowi to okazję, by móc się na nich odegrać za własne upokorzenia. Nie jest się jeszcze najnędzniejszym z niewolników, skoro ma się pod ręką istotę jeszcze słabszą, jeszcze bardziej bezbronną. [...] Ten podział ról wyraźnie widoczny w strukturze organizacyjnej obozów koncentracyjnych (strażnicy, kapo itd.), utrzymuje się zapewne jeszcze w wielu rodzinach. Co może z tego wynikać dla bystrego dziecka, daje się dokładnie prześledzić na przypadku Adolfa Hitlera."

Allice Miller. "Zniewolone dzieciństwo. Ukryte źródła tyranii". Media Rodzina, 1999, Poznań, s. 164 Zdjęcie z filmu "Dyktator" 1940