• are-u-ok

Jak przestać zadowalać innych swoim kosztem

Zaktualizowano: kwi 17

Dzisiaj temat zadowalania innych swoim kosztem. Opowiem o tym, co powoduje, że próbujesz zadowalać wszystkich wokół i im się przypodobać włączając w to kompletnie obcych, o tym, co starasz się przez to osiągnąć, jakie są konsekwencje takiego zachowania i o tym jak przestać zadowalać wszystkich wokół z wyłączeniem samego siebie.

Miły człowiek

Może jesteś jedną z tych zawsze miłych osób, które starają się zadowolić wszystkich dookoła, dbają o to żeby inni czuli się dobrze. Jesteś zawsze spokojny, zawsze zgodny, zawsze gotowy do pomocy, zawsze potakujący i uśmiechnięty, nie chcesz sprawiać kłopotu innym i zawsze jesteś w dobrym humorze – przynajmniej tak to wygląda dla postronnego obserwatora. Widzisz siebie jako tego szlachetnego, dobrego człowieka, który zawsze jest gotowy zrobić coś dla innych, pomóc im i zadbać o ich samopoczucie. Jesteś zawsze miły, czujny na najmniejszą zmianę nastrojów ludzi wokół Ciebie żeby móc ewentualnie poprawić komuś nastrój, nie narzekasz, wykonujesz swoje obowiązki, nie skarżysz się nawet kiedy ledwo dajesz radę i coś Ci się nie podoba. Starasz się nie sprawiać kłopotów, nie powodować konfliktów, nie zawracać nikomu głowy sobą, zawsze zależy Ci na dobrej atmosferze bardziej niż na swoich potrzebach. A kiedy dochodzi do konfliktu od razu przystępujesz do akcji i próbujesz łagodzić sytuację. Kiedy ktoś w Twoim otoczeniu jest zdenerwowany albo zły nie czujesz się komfortowo i próbujesz uspokoić tę osobę, starasz się wpłynąć na jej nastrój i jesteś wtedy dla niej wyjątkowo miły. Dlaczego to wszystko robisz? Dlaczego bierzesz na siebie odpowiedzialność za całą sytuację, emocje innych ludzi i starasz się żeby wszyscy wokół czuli się dobrze?

Dwie strategie

Dlatego, że chcesz coś uzyskać od ludzi. Zależy Ci na miłości i akceptacji innych ludzi i to jest naturalne, ale sposób w jaki to robisz jest dla Ciebie samego szkodliwy i ma źródło w Twoim dzieciństwie. Dziecko jest w pewnym sensie zakładnikiem sytuacji rodzinnej i bywa, że rodzina w której się wychowuje jest pełna przemocy albo warunkowej miłości. Kiedy w rodzinie jest przemoc fizyczna czy psychiczna dziecko stara się być zawsze grzeczne i miłe w nadziei, że to trochę załagodzi sytuację, będzie brało na siebie odpowiedzialność za to co się dzieje i próbowało na to wpływać swoim zachowaniem i to często staje się też strategią postępowania na dalsze życie. Dziecku też bardzo trudno oddzielić to kim jest od zachowania dlatego jeżeli miłość rodzica zależy od zachowania dziecka, czyli mówimy o warunkowej miłości kiedy zachowanie dziecka zostaje zblendowane z dzieckiem jako osobą, dziecko będzie dostosowywało swoje zachowanie do sytuacji w taki sposób żeby za jego pomocą uzyskać miłość i akceptację. Czyli dostaje miłość i akceptację tylko wtedy kiedy zachowuje się w określony sposób i robi tę rzecz a nie inną bo wie, że tylko w taki sposób uzyska to czego potrzebuje. To też w jego małej głowie łączy się z poczuciem własnej wartości i w związku z tym ma wrażenie, że jest wartościowe tylko wtedy kiedy postępuje w ten określony sposób. Czyli nie ma tu podziału na osobę i jej zachowanie to zostaje połączone i tak też zostaje w dorosłym życiu. Tym sposobem metodą na uzyskanie akceptacji i miłości też w dorosłym życiu będą dwie strategie albo uciekanie od złości i konfliktów – łagodzenie ich i nie wywoływanie ich albo staranie się o akceptację przez określone zachowanie. Co to ma wspólnego z tendencją do zadowalania innych ludzi swoim kosztem? Jak to się dzieje, że w dorosłym życiu zachowujemy się jak dzieci?

Kluczowe przekonania

W trakcie naszego dzieciństwa powstaje szereg kluczowych przekonań, którymi będziemy się później nieświadomie kierować w życiu. Kluczowe przekonania są najmocniejszymi, najbardziej pierwotnymi przekonaniami, które zawierają cząstkę naszej podstawowej wiedzy o nas samych i o świecie. Te są przekonania, które są w nas najgłębiej, najtrudniej je dostrzec, są jak nasza druga skóra, są bardzo sztywne, stabilne i często brzmią w naszej głowie słowami naszych najbliższych osób – rodziców, dziadków. Trudno je nie tylko zmienić, ale nawet zidentyfikować. To są przekonania, które są filtrem przez który przepuszczamy informacje i interpretujemy nasze doświadczenia. Towarzyszą nam od dzieciństwa, czasami nawet całe życie. Przykłady takich przekonań to: nie mogę być ciężarem, zawsze powinienem być pomocny, muszę radzić sobie sam, nie mogę grymasić, nie mogę sprawiać kłopotów itd. Jeżeli cały czas, od dziecka słyszymy, że trzeba pomagać innym w dodatku kiedy będziemy to robić dostaniemy miłość i akceptację a kiedy nie będziemy tego robić to ich nie dostaniemy uczymy się, że warunkiem miłości i akceptacji jest pomaganie innym zawsze i w każdych warunkach. Możesz mieć do dzisiaj przekonanie: muszę pomagać innym, bo ktoś kto nie pomaga jest samolubny albo muszę być zawsze pomocny i dbać o innych.

Nie wygląda to na szkodliwe przekonanie, ale jeżeli wierzysz, że tylko kiedy zawsze i w każdych warunkach będziesz pomagał pomagać innym, nawet swoim kosztem, bo tylko wtedy jesteś dobrym, godnym miłości i szacunku człowiekiem to mamy problem. Wierząc w coś takiego będziesz poświęcał swoje potrzeby na rzecz innych a odmówienie w takiej sytuacji będzie oznaczało, że jesteś samolubnym, złym człowiekiem a przecież chcesz być dobry i kończysz pomagając wszystkim wokół nawet kiedy tak naprawdę nie chcesz tego robić. Dla Ciebie warunkiem miłości, akceptacji i utrzymania swojego szlachetnego wizerunku dobrego człowieka jest pomaganie w każdych warunkach bez względu na koszty. Nie wierzysz w to, że ktoś mógłby Cię kochać i akceptować gdybyś od czasu do czasu odmówił pomocy, bo dla Ciebie Twoje zachowanie i Ty to jedno. W Twojej głowie jest program, który mówi, że potrzebujesz miłości i aprobaty od innych ludzi i dostaniesz ją kiedy będziesz się zachowywał w określony sposób, tego nauczyło Cię doświadczenie. Ale umyka Ci w tej sytuacji jedna ważna rzecz, już nie jesteś dzieckiem, już nie jesteś zakładnikiem sytuacji, nie potrzebujesz aprobaty ani akceptacji innych ludzi żeby przetrwać a mimo to dalej żyjesz przekonaniami dziecka właśnie taka jest siłą przekonań w naszym życiu jeżeli ich nie kwestionujemy. Teraz czujesz, że musisz stawiać czyjeś potrzeby ponad swoimi żeby zachować dobrą opinię o samym sobie i zachować dobrą opinię innych ludzi o Tobie zupełnie jakby zależało od tego Twoje życie.

Zewnętrzna zależność

Dobra opinia innych ludzi na Twój temat umożliwia Ci utrzymanie dobrej opinii o samym sobie. Czyli Twój wewnętrzny system działa w silnej zależności i relacji z zewnętrznymi opiniami i zewnętrzne rzeczy wydają się mieć dla Ciebie większe znaczenie niż to co naprawdę myślisz. Dlatego zawsze jesteś czujny, wypatrujesz najmniejszych oznak dezaprobaty żeby móc wejść w tryb super miły albo super pomocny i zasłużyć na czyjąś uwagę, akceptację, sympatię itd. Kiedy to Ci się udaje staje się to dla Ciebie dowodem Twojej wartości, zupełnie jak w dzieciństwie. Czujesz, że Twoje osobiste szczęście zależy od Twojego zachowania i innych ludzi, od których właśnie swoim zachowaniem próbujesz uzyskać miłość i akceptację. Wygląda na to, że nic tu nie zależy od Ciebie oprócz dołożenia wszelkich starań, które wiążą się ze strachem o niepewny efekt. Wydaje Ci się, że gdybyś zrobił inaczej i postawił swoje potrzeby na pierwszym miejscu ludzie nie zaakceptowaliby tego w dodatku Ty sam czułbyś, że warunek bycia dobrym człowiekiem nie został spełniony, co oznacza, że jesteś zły. Jaki tak naprawdę jest z tym kłopot?

Twój wybór

Prawdziwy kłopot nie polega na tym, że jesteś miłą osobą. Polega na tym, że nie możesz wybrać innego zachowania, jesteś w patowej sytuacji. Nie możesz przekroczyć swojego przekonania i wybrać ‘nie’ zamiast ‘tak’. Czujesz się zmuszony do wybrania jedynej słusznej drogi. I kiedy tylko przyjdzie Ci na myśl, że mógłbyś zrobić inaczej ogarnia Cię strach przed dezaprobatą i wycofaniem przez innych ciepłych uczuć do Ciebie. Twój świat jest przez to bardzo czarno-biały. Albo coś zrobisz w określony sposób i będziesz dobry albo nie zrobisz i będziesz zły. Nie ma tu wyboru mimo, że teoretycznie są dwie opcje. Bo prawda jest taka, że chcesz być dobrym człowiekiem i wierzysz, że nim jesteś tylko wtedy kiedy spełniasz warunki własnej definicji bycia dobrym człowiekiem sformułowanej na podstawie często dawno już nieaktualnych przekonań kluczowych. Kosztem trzymania się tej definicji jest zgubienie po drodze samego siebie. W Twoim życiu jest masa przymusu a mało robienia tego na co rzeczywiście masz ochotę i bycia tym kim rzeczywiście jesteś. Zamiast słowa chce króluje słowo muszę, bo rzeczywiście takie przekonania kluczowe nie dają zbyt wielkiego wyboru. Jakie są konsekwencje takiego zachowania?

Konsekwencje bycia zbyt miłym

– Brak autentyczności w relacjach. Zachowując się w ten sposób tracisz kontakt ze sobą i szacunek do siebie, jesteś sztuczny. Jesteś przezroczystą osobą, bo zawsze starasz się dopasować do innych i do ich opinii. Nie jesteś zbyt interesujący, bo zawsze myślisz to co myślą inni, nie masz oryginalnych, własnych opinii a nawet jak je masz to i tak przytakujesz czemuś z czym się nie zgadzasz. Uśmiechasz się nawet wtedy kiedy nie masz na to ochoty, udajesz, że lubisz rzeczy, które tak naprawdę Ci się nie podobają tylko po to żeby przypodobać się innym. Nie chcesz żeby ludzie myśleli, że w jakikolwiek sposób się z nimi nie zgadzasz, bo mogliby Cię przez to odrzucić. Zawsze uważnie słuchasz żeby móc powtórzyć swoimi słowami zdanie swojego rozmówcy jako swoje. Wydaje Ci się, że w ten sposób coś uzyskujesz, ale tak nie jest. Jeżeli sam sobie dasz miłość i akceptację, którą próbujesz uzyskać od innych będziesz mógł być rzeczywiście sobą a to polepszy Twoje relacje z ludźmi, dasz im się dzięki temu poznać a przez to zyskasz relacje oparte na prawdzie a nie budowane dzięki kolejnym maskom.

– Kolejna konsekwencja to to, że będąc zawsze miłym nawet jak Cię coś denerwuje magazynujesz w sobie duże pokłady niewyrażonego gniewu. Dla osoby, która zadowala innych, gniew jest szczególnie trędowatą emocją i zrobi wszystko żeby go nie wyrazić. Dlatego często jest tłumiony, bo mili ludzie się przecież nie gniewają. Tłumienie gniewu wcale nie sprawia, że on znika, znajdziesz go w napiętym ciele, w dolegliwościach psychosomatycznych nawet jeżeli wydaje Ci się, że nie czujesz gniewu. A wydaje Ci się tak dlatego, że tak długo unikałeś i tłumiłeś w sobie te emocje, że już ich nie rozpoznajesz, wykreśliłeś je ze swojego życia, ale ich nie da się wiecznie ignorować. Dlatego czasem te miłe i spokojne osoby wybuchają w najmniej spodziewanym momencie z powodu jakiejś drobnostki tak jakby stało się coś bardzo poważnego. Czasem tak właśnie dochodzi do morderstw w afekcie. Tak zwana miła osoba nie może już dłużej tłumić emocji i one znajdują ujście w zupełnie niekontrolowany sposób a ludzie wokół nie rozumieją co się stało przecież to taka miła osoba i właśnie w tym cały problem za długo była zbyt miła. Przeważnie to wygląda mniej drastycznie to znaczy osoba, która jest zawsze miła wybucha w dość dziwnych , błahych sytuacjach nieproporcjonalnym gniewem. Może wpaść we wściekłość tylko dlatego, że ktoś trochę krzywo zaparkował. To nie jest otwarty wybuch gniewu face to face bo to byłoby za dużo dla tej osoby, dzieje się to w bezpiecznych warunkach kiedy ta osoba nie czuje się zagrożona.

– Kolejna rzecz to to, że tracisz masę energii żeby spełniać oczekiwania innych i przy tym konsekwentnie ignorować swoje potrzeby. Ignorujesz swoje preferencje, uczucia, sygnały z ciała, które wyraźnie mówią, że coś jest nie tak. To całe ignorowanie kosztuje Cię dużo energii, bo wiąże się z ciągłym tłumieniem siebie samego. W ten sposób tracisz też siłę woli a to może mieć wpływ na inne obszary Twojego życia. Oprócz tego ogromna ilość energii jest zużywana na bycie w ciągłej gotowości, na obserwowanie najmniejszych oznak dezaprobaty, żyjesz w ciągłym strachu przed byciem odrzuconym i nie zaakceptowanym a kiedy masz podejrzenie, że tak może się stać wchodzisz w tryb bycia tak miłym jak to tylko możliwe marnując kolejną porcję energii.

– Próba bycia dla wszystkich miłym pociąga też za sobą kłopoty z asertywnością. Nawet kiedy nie masz na coś ochoty możesz złapać się na automatycznym TAK wbrew swoim prawdziwym odczuciom. Twoje usta wypowiedzą tak zanim zdążysz pomyśleć co tak naprawdę masz ochotę odpowiedzieć. Zgadzasz się na wiele rzeczy, bo nie chcesz nikogo zawieść i czujesz się odpowiedzialny za uczucia innych ludzi za które w rzeczywistości nie odpowiadasz. Tak samo jest kiedy jest jakiś konflikt w Twoim otoczeniu wtedy też bierzesz na siebie odpowiedzialność, starasz się załagodzić ten konflikt. A kiedy zdarzy się, że Ty kogoś zezłościsz, bo wyrwie Ci się akurat to co naprawdę myślisz natychmiast kładziesz uszy po sobie i wchodzisz w tryb ekstremalnie miły żeby ukoić czyjeś emocje. Wierzysz, że możesz emocjonalnie wpłynąć na drugą osobę i jeżeli Ci się to uda to dostaniesz więcej akceptacji od innych i potwierdzenie dla siebie tego, że jesteś dobrym człowiekiem.

– Kolejna konsekwencja to to, że stajesz się podatny na wykorzystywanie przez innych. Wystarczy nacisnąć odpowiedni guzik żebyś zaczął się zachowywać w swój standardowy sposób. Ludzie robią to dlatego, że tak im wygodnie i dobrze, nie zastanawiają się nad tym jak to wpływa na Ciebie. A Ty zrobisz wszystko za uwagę, aprobatę i akceptację, zostaniesz przez miesiąc po godzinach za uśmiech szefa i poklepanie po ramieniu, nie upomnisz się o premię, bo nie chcesz się narazić na gniew szefa albo nie chcesz stracić w jego oczach jako zaangażowany w ideę pracownik. Wszystko żeby poczuć się chcianym i zaakceptowanym.

Żeby uwolnić się od tego schematu, potrzebujesz nowego schematu zachowania, potrzebujesz obudzić w sobie swoją autentyczność. Na pewno nie będzie to coś dla Ciebie komfortowego, ale kiedy już to przejdziesz poczujesz się wolny i Twoje decyzje będą zależały w 100% od Ciebie. Jak to zrobić? Jakie jest rozwiązanie w tej sytuacji?

Jak przestać zadowalać innych swoim kosztem

Kluczem do tego żeby być bardziej sobą w tej sytuacji i mniej dostosowywać się do wszystkich wokół jest praca nad dawaniem sobie możliwości wyboru z całego wachlarza zachowań zamiast bycia uwięzionym w jednej opcji z powodu swoich własnych przedawnionych przekonań. Coś powinno się tu zmienić i żeby tak się stało w Twojej głowie musi zakiełkować myśl, że nie musisz być miły dla wszystkich i masz określone prawa, które są dokładnie takie same jak prawa innych ludzi i korzystanie z nich nie oznacza bycia złym człowiekiem albo człowiekiem niegodnym czyjejś sympatii. Bycie mniej miłym nie zawsze jest złe, istotne jest to jak Ty chcesz się zachować, bo bycie mniej miłym niż zwykle w Twoim przypadku nie oznacza bycia niekulturalnym czy egoistycznym, oznacza stanie się autentycznym, życie w zgodzie ze swoimi pragnieniami i preferencjami. Myślę, że w tym kontekście warto zacząć od zastąpienia słowa miły słowem życzliwy. Co przychodzi Ci na myśl kiedy ktoś mówi Ci o kimś, że ta osoba jest miła? Jakiego człowieka widzisz? Co mi przychodzi na myśl to taki obraz osoby, która potakuje, zawsze się uśmiecha przepraszająco i ten uśmiech mówi nie jestem niebezpieczny, nie skrzywdzę Cię, widzę osobę, która na wszystko się zgadza, nigdy się nie złości a przynajmniej nie wyraża swojej złości, generalnie jest dość mdła i niezbyt interesująca, zawsze mówi to co inni chcą usłyszeć i brak jej własnego zdania. Prawda jest taka, że ludzie nie traktują takich osób poważnie. Co różni w moim odczuciu osobę miłą od życzliwej? Kiedy mówię o kimś życzliwym przychodzi mi na myśl osoba, która wybiera to kiedy chce być miła i to kiedy taka nie chce być. Po prostu ma wybór i korzysta z niego mądrze, bez wyrzutów sumienia, ale też bez unikania pomagania innym, po prostu jest mocno osadzona w sobie i w oparciu o swoje wewnętrzne odczucia podejmuje takie decyzje. Żeby z miłej osoby zamienić się w życzliwą trzeba sobie stworzyć właśnie możliwości wyboru zachowania. Żeby to się stało potrzebujesz postępować wbrew swojemu staremu schematowi, potrzebujesz złapać kontakt z samym sobą , z tym czego tak naprawdę chcesz z własnymi potrzebami i przesunąć się na skali z zadowalania innych na zadowalanie samego siebie. Musisz zrozumieć, że odmawiając czasem czegoś nie będziesz złym człowiekiem. Nie musisz się uśmiechać każdego dnia, w każdej minucie i w każdej sekundzie i za każdym razem. Nie dostaniesz w ten sposób tego czego oczekujesz. Będąc zawsze przesadnie miłym nie będziesz miał prawdziwych i dobrych relacji z ludźmi, nie będziesz szczęśliwy a Twój narastający gniew będzie wpływał na Twoje ciało, umysł i ludzi wokół Ciebie. Żeby móc odmówić i zacząć żyć po swojemu potrzebujesz wsłuchać się w siebie, sprawdzić ze sobą czy chcesz coś zrobić czy nie, czy naprawdę chcesz komuś pomóc czy nie, dać sobie kilka sekund zanim zdecydujesz, bo Twoja automatyczna reakcja miłej osoby to będzie zawsze rzucenie się natychmiast z pomocą nawet kiedy sprawa nie ma kompletnie nic z Tobą wspólnego. Na przykład – co zrobi super miła osoba kiedy ktoś w biurze zgubi klucze? Będzie szukała ich nawet bardziej niż osoba, która je zgubiła, będzie chodzić po całym biurze, pomagać szukać i wszystkich o to pytać. Ale chwila, to nie są Twoje klucze, jeżeli chcesz przerwać to szaleństwo zadowalania wszystkich za wszelką cenę potrzebujesz wstrzymać się z robieniem takich rzeczy. Możesz teraz myśleć, ale jak to przecież to nieuprzejme, ja muszę pomóc kiedy mogę, ale właśnie coś dokładnie odwrotnego powinieneś zrobić żeby przestać być na usługach innych. Żeby wytworzyć w sobie możliwość alternatywnego zachowania musisz postępować wbrew swojemu pierwszemu impulsowi rzucenia się w wir szukania tych kluczy. Nie jest to łatwe, ale siedź na miejscu. Lekarstwem na zadowalanie innych będzie dla Ciebie w tej chwili robienie tego, co uważasz teraz za niemiłe i złe. To będzie praca nad wypracowaniem mechanizmu zachowania, który jest w 100% przeciwny do tego jak zachowujesz się teraz. Kiedy to mówię możesz poczuć dreszcz niepokoju na plecach, ale spokojnie. Nie będziesz w stanie zrobić tego natychmiast i w dużych sprawach. Dobrze jest zacząć od drobnych rzeczy, ale jednak postępować w 100% wbrew Twojej pierwszej zadowalającej wszystkich naokoło reakcji. Małe zmiany nie przerażą Cię tak bardzo. To może być coś w stylu – powolne tankowanie na stacji benzynowej kiedy jest kolejka, powiedzenie kolegom w pracy ‘nie’ kiedy namawiają Cię na wspólne piwo a potem powiedzenie nie komuś z rodziny, co może być trudniejsze albo okazjonalne zajęcie dwóch miejsc parkingowych przed centrum handlowym. Zrób coś co nie przeraża Cię tak bardzo, ale jest wyzwaniem i czymś wbrew Twojemu zwykłemu zachowaniu. To wymaga odwagi, ale właśnie tego potrzebujesz – znoszenia presji innych ludzi, wysłuchania wizji wieczornej imprezy i zdecydowania się na zrealizowanie swojej wizji na ten wieczór. Bez względu na początkowe przerażenie będziesz w ten sposób wchodził w coraz głębszy kontakt z samym sobą, będziesz w stanie dać sobie przestrzeń żeby móc powiedzieć ‘nie’ i właśnie to powinieneś powiedzieć w sytuacji kiedy nie masz na coś ochoty bez względu na początkowe przerażenie w tej sytuacji. Z czasem będzie szło coraz lepiej, przyzwyczaisz się, ale trzeba zacząć. A kiedy zaczniesz przygotuj się na to, że ludzi to nie ucieszy. Tracą kogoś kto do tej pory zawsze był na zawołanie i nikt nie będzie Ci ułatwiał tej zmiany. Jeżeli starasz się skoncentrować bardziej na swoich potrzebach zamiast tak jak dotychczas na potrzebach innych na pewno pojawi się opór, ludziom się to nie spodoba. W dodatku Ty sam nie będziesz zbyt pewny tego, co robisz na początku. Twój głos będzie brzmiał mało przekonująco, Twój język ciała nie będzie zdecydowany, po prostu możesz nie być zbyt pewny siebie w tej sytuacji a inni to wyczują i będą chcieli Cię ze zdwojoną siłą przekonać żebyś postąpił tak jak zawsze, dlatego bądź na to przygotowany i nie ustępuj. Nie staniesz się przez to złym człowiekiem, zaufaj mi, to jest niemożliwe, to byłoby zbyt radykalne dla Ciebie więc nie musisz się o to martwić. Z czasem złapiesz balans pomiędzy zewnętrznymi oczekiwaniami a własnymi preferencjami i zaczniesz wybierać według swoich autentycznych pragnień.

Podsumowując – myślę, że pierwsza rzecz jaką warto sobie uświadomić jeżeli chcesz przestać być przesadnie miły zawsze to to, że bycie miłym nie daje Ci tego na co tak naprawdę liczysz, daje Ci jakąś namiastkę tego czego oczekujesz. Dużo lepszym pomysłem jest praca nad kontaktem z samym sobą, z własnymi emocjami i ciałem zamiast to wszystko tłumić, powinieneś się uczyć stawiać swoje potrzeby na pierwszym miejscu a nie na samym końcu, zadbać o swój język ciała, umiejętność klarownej komunikacji, popracować nad zdecydowanym tonem głosu, zwrócić uwagę na to jak często i dużo się uśmiechasz i ćwiczyć te rzeczy. Dobrze jest zacząć od czegoś prostego, co będzie przeciwnie do tego co robisz zwykle, ale w małych sprawach – na przykład po prostu uśmiechaj się mniej, patrz na ludzi neutralnie zamiast zmuszania się do uśmiechu jak byś był jakimś nadgorliwym sługą. To pomoże Ci rozwinąć zalążek asertywności. Naucz się mówić nie przez częste mówienie nie na początku w drobnych sprawach, mów jasno jaka jest Twoja decyzja i się jej trzymaj, rób inaczej niż do tej pory. Okazjonalnie zajmuj dwa miejsca parkingowe, wracaj do samochodu na stacji benzynowej powoli, nie spiesz się, zamawiaj jedzenie w restauracji powoli, zastanawiaj się kiedy stoi przy Tobie kelner, zadawaj mu pytania, patrz na ludzi nie uśmiechając się, po prostu patrz, powstrzymuj się przed rzuceniem się na pomoc w sytuacji, która Cię nie dotyczy. Wcale nie chodzi tu o to żeby przez to wszystko zamienić się w egoistyczną świnię, chodzi raczej o to żeby przestać być pokornym cielęciem i robić to na co naprawdę masz ochotę, chodzi o Twój wybór. Bo bycie życzliwym to bycie miłym kiedy masz na to ochotę, to świadoma decyzja, że taki właśnie chcesz teraz być. To jest wolność do bycia autentyczną osobą, którą uzyskasz tylko zachowując się wbrew temu, co robiłeś do tej pory, wbrew dziecięcym przekonaniom. Skończ z myśleniem, że to czy ktoś Cię lubi czy nie mówi cokolwiek o tym jaka jest prawda na Twój temat. Wystarczy jeżeli będziesz wystarczająco dobry dla innych, co oznacza też bycie dobrym dla siebie. Dlatego najpierw potrzebujesz się nauczyć być dobrym, akceptującym i wspierającym dla siebie, nauczyć się troszczyć o swoje potrzeby i dawać sobie samemu miłość i akceptację, którą próbujesz teraz uzyskać od innych ludzi przez przesadną uległość. Ucz się wybierać to co naprawdę autentycznie chcesz zrobić. Nie jesteś już dzieckiem nic złego się nie stanie kiedy ktoś Cię nie polubi. To nawet lepiej, bo to zdejmuje z Ciebie presję dalszego udawania tego kim nie jesteś żeby tylko utrzymać tę relację. Lepiej, zdecydowanie lepiej budować relacje na autentyczności i szacunku do siebie. Ludzie to doceniają i bez Twojego poświęcania się chętniej będą z Tobą przebywać.



MAGDA ADAMCZYK





https://selfmastery.pl/jak-przestac-zadowalac-innych-swoim-kosztem/